Bułgarskie klimaty w Sofii

Jak się rzekło w ostatnim wpisie, znaleźliśmy wygodne połączenie do stolicy Bułgarii, Sofii. I myyk! Od razu przy wysiadaniu z autobusu mam okazję popisać się zdolnościami akrobatycznymi. Jaaaaka tam była szklanka! Do hostelu docieramy POWOLI, co nie jest łatwą sztuką, zważywszy na nasze 20-kilogramowe plecaki 😀

Foto na nielegalu - witamy w Bułgarii!
Foto na nielegalu – witamy w Bułgarii!

Zanim pójdziemy dalej, pochylmy się chwilę nad naszym hostelem w Sofii i osobami, z którymi dzieliliśmy pokój:

– Sergiej, który przez całą dobę leżał na swoim łóżku i namiętnie włączał ogrzewanie, nawet gdy w pokoju temperatura osiągała poziom równikowy,

– Francuz, który pierwszej nocy wrócił kompletnie pijany, a po długiej walce z wejściem na piętrowe łóżko zrzucił Martynie przed nosem skarpetki i całą noc wytrwale chrapał (choć było to chyba bardziej przemienianie się w wilkołaka),

– Dwie dziewczyny z Norwegii, które w sumie były spoko, poza tym że cisza nocna była dla nich jedynie luźną sugestią 🙄

Znajdź kogoś, kto będzie na Ciebie patrzył tak, jak Kylo na konserwę
Znajdź kogoś, kto będzie na Ciebie patrzył tak, jak Kylo na konserwę

Jak więc widzisz, młody adepcie wojażerki, jak się chce podróżować oszczędnie, to na pewne rzeczy trzeba być przygotowanym (bo jak mawia klasyk, „za luksusy trzeba płacić”).

W takich chwilach jestem dumny z bycia Polakiem
W takich chwilach jestem dumny z bycia Polakiem
Pan Mikołaj odwraca uwagę od nieprzyzwoitego plakatu w tle
Pan Mikołaj odwraca uwagę od nieprzyzwoitego plakatu w tle

No nic, wracajmy do samej stolicy. Sofia zawsze kojarzyła mi się z czasami komuny i spodziewałem się zobaczyć w niej wielkie, ciężkie dla oka prostokątne budynki, typowe chociażby dla Bukaresztu. Czy je znalazłem?

Oczywiście 😀 W końcu Bułgaria po wojnie znalazła się pod rządami komunistów, którzy na ruinach zniszczonych podczas nalotów aliantów budowli postawili nowe, takie wiesz, w swoim stylu. Ale najciekawsze według mnie w Sofii wydarzyło się bardzo niedawno, bo ledwie kilka lat temu.

Posąg św. Zofii - ale to nie od niego wzięła się nazwa miasta (a od jednego z kościołów)
Posąg św. Zofii – ale to nie od niego wzięła się nazwa miasta (a od jednego z kościołów)

Podczas budowy metra odkryto pozostałości po rzymskim mieście Serdika, datowanym na początek naszej ery. Dosyć ciekawe znalezisko, biorąc pod uwagę fakt, że o istnieniu ruin tego miasta nikt wcześniej w Sofii nie miał pojęcia 😀 A jego wpływ na dzisiejszą infrastrukturę jest wciąż widoczny – główne ulice miasta są wierną kopią tych z czasów rzymskich.

Cerkiew św. Jerzego - najstarszy budynek w Sofii - kiedyś kościół, potem meczet, obecnie cerkiew (a w tle trochę komuny)
Cerkiew św. Jerzego – najstarszy budynek w Sofii – kiedyś kościół, potem meczet, obecnie cerkiew (a w tle trochę komuny)

Żeby dobrze poznać najciekawsze miejsca Sofii, decydujemy się na wycieczkę z Free Sofia Tour – i jak widać na poniższym zdjęciu, nie jesteśmy jedyni 🥺 Na szczęście oprowadzaczy jest trzech, a nam przypada spacer z Denicą, która co chwilę nagradza uważnych słuchaczy miejscowymi rarytasami.

Tłum chętnych na darmową wycieczkę po Sofii
Tłum chętnych na darmową wycieczkę po Sofii
Lukczeta (cebulka), ale spokojnie, nie były o smaku cebuli
Lukczeta (cebulka), ale spokojnie, nie były o smaku cebuli
Z naszą wesołą przewodniczką - Denicą
Z naszą wesołą przewodniczką – Denicą

To, co widzicie na powyższym zdjęciu, to Cerkiew św. Aleksandra Newskiego, wybudowana by uczcić uzyskanie niepodległości przez Bułgarię. Jest to zarazem główna świątynia Kościoła Prawosławnego w Bułgarii. I cóż można rzec – widać, że hajsu na budowę nie oszczędzano; pozłacane kopuły, marmur na wejściu, w środku trony z onyksu i obsydianu – ogólnie „na bogatości”.

Martyna zagubiona w blasku cerkiewnych witraży
Martyna zagubiona w blasku cerkiewnych witraży
Dzieła miejscowego artysty, w tle cerkiew
Dzieła miejscowego artysty, w tle cerkiew
Ikony, ikony, wincyj ikon!
Ikony, ikony, wincyj ikon!

W Sofii znajduje się również plac, który miejscowi nazywają Placem Tolerancji – w jego obrębie znajduje się meczet, synagoga, kościół i cerkiew. Piękny przykład tego, że religie mogą żyć ze sobą w zgodzie.

W Sofii widać również wpływy osmańskie - np. w postaci meczetu (Bania Baszi Dżamija)
W Sofii widać również wpływy osmańskie – np. w postaci meczetu (Bania Baszi Dżamija)

Nie będę Wam truł o innych zabytkach w Sofii, chciałbym jedynie wspomnieć jeszcze o zoo – no w takim to jeszcze nie byliśmy 😀 Już od wejścia wita nas piękna architektura rodem z PRL-u i wszechobecny beton, którego nie powstydziliby się w krakowskiej Nowej Hucie.

Tak, to właśnie wybieg dla niedźwiedzia
Tak, to właśnie wybieg dla niedźwiedzia
Gdzie są lwy i tygrysy?
Gdzie są lwy i tygrysy?
Polska rodzina po świątecznym obiedzie
Polska rodzina po świątecznym obiedzie

Ale niech nie zmyli Was pierwsze wrażenie – zoo jest naprawdę fantastyczne, z mnóstwem ciekawych zwierząt i oczywiście największych drapieżników, po które najczęściej przychodzi się w takie miejsca. Mają nawet nosorożca 🥰 Jeśli komuś nie przeszkadzają wschodnie klimaty, z pewnością powinien odwiedzić to miejsce.

Miał szczęście, że był za szybą!
Miał szczęście, że był za szybą!

Zwiedzanie europejskiej części naszej podróży jest bardzo ciekawe, doskwiera nam niestety zimno, na które nie jesteśmy do końca przygotowani – w końcu podczas objazdu po Nowej Zelandii, Australii i Azji nie planujemy minusowych temperatur. Dlatego z radością docieramy w końcu na lotnisko, gdzie na dobre ma się rozpocząć nasza roczna przygoda.

Nazwisko zobowiązuje - Piwo Szumensko
Nazwisko zobowiązuje – Piwo Szumensko

Żeby dostać się do Nowej Zelandii, należy wcześniej (najlepiej przez aplikację NZeTA) wypełnić wniosek o swego rodzaju wizę – ja bym to nazwał podatkiem od zwiedzania nowozelandzkich dóbr naturalnych, bo całość kosztowała nas około 108 zł na łebka.

I o taką właśnie wizę pyta nas pani na lotnisku, dodatkowo prosząc o podanie szczegółów lotu powrotnego (Polacy ubiegający się o wpuszczenie do Nowej Zelandii muszą udowodnić, że nie chcą w niej zostać na zawsze). My takowy mieliśmy już oczywiście zakupiony, z Nowej Zelandii do Australii.

Co działo się podczas lotu i przesiadki w Katarze? O tym przeczytasz tutaj 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *