Jak nie zbankrutować w Nowej Zelandii? – 10 porad

Jak tanio podróżować w Nowej Zelandii

Udało się! Masz już wymarzony bilet na drugi koniec świata – Nowa Zelandia czeka na Ciebie otworem. Bajkowe krajobrazy, ogromne przestrzenie, magiczne zwierzęta… i ceny, które mrożą krew w żyłach. To nie tak, że do Nowej Zelandii przylatują jedynie krezusi, ale z pewnością nie jest to kraj, w którym polski turysta poczuje się jak Niemiec na wakacjach w… yyy, gdziekolwiek. Poniżej zebraliśmy kilka spostrzeżeń z naszego 1,5-miesięcznego pobytu na obu nowozelandzkich wyspach. Przeczytaj 10 porad i nie daj zaskoczyć się podstępnym cenom w NZ! Dowiedz się, jak nie zbankrutować w Nowej Zelandii, jednocześnie zwiedzając to i owo.


1. Przygotuj się przed wylotem

Przede wszystkim warto ustalić, w jaki sposób będziesz poruszać się po Nowej Zelandii, gdzie będziesz spać (o wybranych przez nas sposobach piszemy poniżej) i czy zamierzasz zapuszczać się w góry. To zdeterminuje, czy na swój wyjazd będziesz potrzebować, np. śpiwora, namiotu, kuchenki turystycznej, itd. Pamiętaj, że wszystkie brakujące Ci sprzęty czy odzież kupisz owszem na miejscu, ale zapłacisz za nie 2-3 razy więcej niż w Polsce.

Ciepła odzież raczej będzie niezbędna, dlatego nie zapomnij o kurtce, czapce i rękawiczkach – nawet jeśli wybierasz się w sezonie letnim!

Podobnie warto zadbać o bilety na atrakcje czy promy – jeśli kupisz je odpowiednio wcześniej, możesz liczyć na upusty. Z racji na nasz tryb podróży nie byliśmy w stanie planować z wyprzedzeniem, dlatego czasami musieliśmy niestety zapłacić nieco więcej.

Tanie podróżowanie w Nowej Zelandii
Zestaw małego kempingowicza – materac, śpiwór, liner, poduszka

2. Odwiedź Nową Zelandię poza sezonem

Będziemy szczerzy – nie jesteśmy w tym temacie specjalistami, bo sami wpakowaliśmy się w szczyt sezonu (grudzień – styczeń, czyli w nowozelandzkie lato). Rezerwując miejsca na kempingach zauważyliśmy jednak, że oferują one różne ceny w zależności od pory roku. Nie jest to nic szczególnego – w miesiącach, kiedy Nową Zelandię nie nawiedzają tłumy turystów, możemy spodziewać się nieco niższych cen zakwaterowania lub dostępu do atrakcji.

Przybycie do Nowej Zelandii poza sezonem wiąże się jednak z pewnym ryzykiem – np. w lutym wyspy lubią nawiedzać cyklony, a w nasze lato (czyli nowozelandzką zimę) możemy spodziewać się trudności w dotarciu w górskie lub wulkaniczne rejony. Dlatego jeśli chcesz oszczędzić w tej kwestii, pamiętaj, że może się to wiązać z rezygnacją z odwiedzenia niektórych z atrakcji.

Pogoda w Nowej Zelandii
W lato pogoda też jest mocno kapryśna

3. Podróżuj po Nowej Zelandii autostopem

Zdarzyło nam się już kilka razy autostopować w różnych częściach świata i śmiało możemy stwierdzić, że nigdzie nie szło nam to tak łatwo, jak w Nowej Zelandii! Kiwi (tak mówią o sobie sami mieszkańcy) są niesamowicie otwarci i zawsze znajdą czas, żeby podrzucić Cię te kilka czy kilkaset kilometrów. Wiele razy zdarzało nam się, że widząc nas idących z plecakami, sami zatrzymywali się i pytali, czy nie potrzebujemy podwózki. Poza miasteczkiem Te Anau (nad którym ciąży chyba jakaś autostopowa klątwa) łapanie zajmowało nam średnio jakieś 10-15 minut.

Autostop, poza walorami poznawczymi, ma jedną oczywistą zaletę – jest darmowy, co pozwala nie zbankrutować w Nowej Zelandii. Jeśli więc oszczędność pieniędzy stawiasz sobie ponad oszczędność czasu, wybór jest prosty. W przeciwnym razie, pozostaje Ci wynajęcie auta/kampera lub podróż autobusem.

Autstop w Nowej Zelandii - backpacking
Nie każdy samochód się zatrzyma…
Autostop w Nowej Zelandii
… ale jak już się uda, można złapać, np. wóz straży pożarnej!

4. Śpij na kempingach/w hostelach/korzystaj z Couchsurfingu

Przed przybyciem do Nowej Zelandii musisz uświadomić sobie jedną rzecz – kraj ten bardzo restrykcyjnie podchodzi do kwestii ochrony środowiska i tzw. freedom camping (po polsku będzie to chyba spanie gdzie popadnie). Nie nastawiaj się więc na piękną noc na plaży lub przy górskim szlaku – chyba że lubisz wysoką dawkę adrenaliny.

Drugą sprawą jest to, że najpiękniejsze miejsca w Nowej Zelandii są mocno oddalone od miast, więc spanie w hostelach czy na Couchsurfingach możliwe jest raczej tylko raz na jakiś czas.

Jeśli zdecydujesz się na podróżowanie z namiotem, warto pobrać sobie aplikacje: Rankers Camping, CamperMate i WikiCamps New Zealand (ta ostatnia jest płatna, ale ma 2-tygodniowy darmowy okres próbny). Wszystkie posiadają informacje na temat kempingów – zdjęcia, ceny, opinie, itd. Można też dzięki nim znaleźć darmowe pola namiotowe – zazwyczaj jednak znajdują się one z dala od największych atrakcji turystycznych.

namiot w Nowej Zelandii
Darmowy kemping w rejonie Whangarei

5. Kupuj w supermarketach

Nowa Zelandia posiada bardzo restrykcyjne przepisy dotyczące wwożenia żywności. Ciężko więc zabrać z Polski plecak jedzenia (chyba że mówimy o gotowych i zamkniętych produktach – w naszym przypadku liofilizaty przeszły bez problemu).

Dlatego też tak ważne jest, żeby w każdym większym mieście w Nowej Zelandii sprawdzić, czy posiada ono sklep typu Pak’nSave, New World lub Countdown (kolejność od najtańszego). O ile jedzenie w Nowej Zelandii też jest droższe niż w Polsce, o tyle zakupy w tych supermarketach pozwalają zniwelować różnice – często trafialiśmy na promocje na owoce/warzywa, słodycze czy przekąski.

Sklepy te posiadają też jedną świetną opcję – dyspozytory z żywnością typu ryż, orzechy, słodycze, itp. Możesz więc zaopatrzyć się w najważniejsze artykuły w przystępnych cenach.

Supermarket Pakn'Save w Nowej Zelandii
Nasze ulubione źródło zaopatrzenia w Nowej Zelandii
Dyspozytory żywności w nowozelandzkim supermarkecie
Tak wyglądają wspomniane dyspozytory – do wyboru, do koloru!

6. Ogranicz alkohol – to najszybsza droga, by zbankrutować w Nowej Zelandii

Przepraszamy za tę sugestię, ale imprezowanie w Nowej Zelandii to naprawdę nie jest najtańszy pomysł. Jeśli już jednak po trudach podróży masz ochotę spędzić wieczór przy smakowitym trunku, polecamy wino – w wymienionych wyżej sklepach znajdziesz je już od 6-7$ (około 20 zł). W podobnej cenie znajdziesz też butelkę piwa (choć kupowanie 4- czy 6-paków nieco zmniejsza cenę jednostkową).

Trunki wysokoprocentowe to nie tylko dużo droższa sprawa, ale i większa trudność w ich zdobyciu. Nie kupisz ich w zwykłym sklepie, a jedynie w specjalnych Liquor Store’ach (których jest dużo mniej). Jeśli więc nie zamierzasz w Nowej Zelandii hucznie świętować urodzin, odradzamy.

Alkohol w Nowej Zelandii
Półki w sklepach uginają się od piwka – drogiego piwka.

7. Rozsmakuj się w wodzie Nowej Zelandii

Jak już wspomnieliśmy, Nowa Zelandia bardzo poważnie podchodzi do kwestii ochrony środowiska. Woda jest więc wysokiej jakości i, co najważniejsze, można ją uzupełnić praktycznie wszędzie – na każdym kroku spotkasz dyspozytory wody lub skorzystasz z tej w kranie. Nie ma więc sensu kupować napojów w sklepie.

Nam udało się przejechać całą Nową Zelandię z butelkami, które kupiliśmy na samym początku wyprawy – niech żyje ekologia!

Z tą ekipą przejechaliśmy całą Nową Zelandię
Z tą ekipą przejechaliśmy całą Nową Zelandię

8. Rozmawiaj z lokalsami

Nikt nie ma takiej wiedzy o życiu w Nowej Zelandii, jak jej mieszkańcy. Jak wspomnieliśmy wyżej, są oni baaaardzo otwarci, więc zawsze chętnie pomogą i podpowiedzą. Dodatkowo, podróżowanie autostopem (jeśli się na niego zdecydujesz), bardzo ułatwia rozmowę i uzyskiwanie informacji.

Nam kilkukrotnie udało się dowiedzieć o ciekawych, mniej turystycznych miejscach. Najlepszym przykładem jest jaskinia Waipu (ze świecącymi robaczkami), całkowicie darmowa, która stanowi alternatywę dla obleganej i drogiej jaskini Waitomo. Lokalni mieszkańcy zawsze polecą Ci miejsce na darmowy lub tani nocleg, niedrogą knajpkę lub wskażą drogę do najbliższego supermarketu. Warto pytać!

Natomiast naszym zdaniem zupełnie nie ma co zasięgać języka w informacjach turystycznych – tam uzyskasz jedynie standardowe informacje, które pewnie będą przydatne, jeśli chcesz szybko pozbyć się gotówki (a zakładamy, że nie chcesz).

Lokalni mieszkańcy Nowej Zelandii
Podróżując po Nowej Zelandii, spodziewaj się dużej dawki pomocy od jej mieszkańców.

Zobacz również: Czym zaskoczyła nas Nowa Zelandia?


9. Nie chcesz zbankrutować w Nowej Zelandii? Nie patrz na reklamy!

Nowa Zelandia oferuje OGROM atrakcji, które zapewnią Ci niesamowite wspomnienia z pobytu w tym kraju. Loty helikopterem na lodowiec, skoki na bungee, wyprawy kajakami do ukrytych jaskiń, oglądanie wielorybów, i tak dalej, i tak dalej. W każdym centrum informacji turystycznej byliśmy wręcz zalewani kolejnymi sposobami na uatrakcyjnienie naszej wyprawy.

Co możemy napisać? Jeśli chcesz dołożyć do swoich wspomnień jedno z dodatkowych uniesień, dobrze jest zaplanować to już przed wyjazdem i na miejscu trzymać się planu. Inaczej Twój portfel opróżni się… szybko (a jak już ustaliliśmy, nie chcesz w Nowej Zelandii zbankrutować).

My przykładowo zdecydowaliśmy się na wyprawę promem w Milford Sound (bilety od około 50$, czyli 125 zł) – zdecydowanie nie żałujemy!

Warto tutaj wspomnieć apkę BookMe. Możesz przez nią zabukować bilety na najlepsze atrakcje w obniżonych cenach. Dla największych promocji dostępność terminów jest jednak mocno ograniczona.

Prom w Milford Sound
Wspomniany prom w Milford Sound

10. Pobaw się w Makłowicza

Niby to sprawa oczywista, ale i tak o niej wspomnimy – samodzielne gotowanie jest dużo tańsze, niż stołowanie się w restauracjach. My ze sobą mieliśmy kuchenkę turystyczną (gaz kupiliśmy na miejscu), która pozwalała nam gotować praktycznie w każdym miejscu.

Co najważniejsze, każdy hostel lub płatny kemping oferuje dobrze wyposażoną kuchnię, co z pewnością pozwoli Ci uwolnić Twojego wewnętrznego mistrza kuchni.

Naszym popisowym daniem obiadowym był kuskus (to wspaniałe, w jak prosty sposób się go robi) z tym, co znaleźliśmy w supermarketach – ser feta, fasola, awokado, tuńczyk/wędlina czy pomidory. Pełna dowolność!

Natomiast na śniadanie królowały kanapki z masłem orzechowym, miodem/dżemem i orzechami lub owsianka z tymi samymi dodatkami. Może i proste, ale naprawdę smaczne i pożywne! I pozwala nie zbankrutować w Nowej Zelandii 🙂

Tanie jedzenie w Nowej Zelandii
Uwolnij swojego wewnętrznego Masterchefa!
Jak oszczędzić w Nowej Zelandii
Mając odpowiedni ekwipunek, każde miejsce możemy zamienić w kuchnię!

Bonus – Domino’s Pizza!

Nie powinniśmy zachęcać do wpierniczania pizzy, ale jeśli w trasie złapie Cię głód i nie masz ochoty lub czasu, żeby coś sobie upichcić, warto sprawdzić na Google Maps, czy gdzieś w pobliżu nie znajduje się Domino’s Pizza. W czasie gdy podróżowaliśmy po Nowej Zelandii, wybrane pizze można było kupić za 5$ (ok. 12,5 zł). Żaden fastfood nie oferował posiłków w choćby zbliżonych cenach, więc zwycięzca może być tylko jeden. Smacznego!

Mmm... Domino's Pizza
Mmm… Domino’s Pizza

Jeśli ten artykuł pomógł Ci nie zbankrutować w Nowej Zelandii lub zwyczajnie Ci się spodobał, udostępnij go na Facebooku lub zostaw komentarz – będziemy wiedzieć, że dalsze nasze wypociny mają sens 😁 A jeśli masz pytania, chętnie na nie odpowiemy!

Comments

  1. janusz

    n.z. 95% kraju nie ma zasiegu. zasieg tylko w miastach i na glównych drogach. czasem trzeba przejechac 100 km zeby miec zasieg. leje. nie mozna WOGÓLE wysiadac z auta bo meszki. zawsze i wszedzie. leje. nazi department of tourism zabrania wszystkiego, wszedzie. spanie na dziko to bullshit – albo masa niemców, albo o 6tej rano przychodzi nazi i daje mandat. leje. depresja. kilo baraniny w sklepie 40 dolarów. surowej. gotowej do jedzenia nie ma. kilo czeresni 40 dolarów. leje. benzyna w cenie europy, dwa razy wiecej niz w australii. 4 razy wiecej niz US. leje. meszki. cale fjordy nie maja dróg, sa niedostepne. meszki. leje. komary i baki w arktyce to zero w porównaniu do meszek. leje. zeby znalezc miejsce na noc, trzeba pojezdzic ze 2-3 godziny, wszedzie ploty i zakazy. wszedzie!!!!! aplikacje z miejscami do spania wysylyja wzystkich niemców na malutkie parkingi na 5 aut, stoi sie drzwi w drzwi, jak przed supermarketem. jak sie stanie z boku, to mandat. leje. meszki. nie mozna zagotowac wody bo meszki. i leje. trzeba przeskakiwac wyspe z poludnia na pólnoc, albo wschód zachód zeby nie lalo. n.z. jablka po 5 dolarów za kilo. te same jablka wszedzie indziej na swiecie po 1.50 dolara. aftershave za 50 dolarów w normalnym swiecie tam kosztuje 180.
    wszystkie mosty sa na jedno auto, poza Auckland. miasteczka wygladaja tak: bank, china takeout, empty store, second hand ze starymi smieciami, empty store, china takeout, second hand, bank and so on – kompletny upadek i depresja. pierwszy raz w zyciu kupowalem w second handzie. wejscie na gorace kapiele 100 dolarów. dwa razy psychopaci zagrazali mojemu zyciu (wyspa pólnocna, srodek-wschód), jeden z shotgunem. policja to ignoruje.
    co by tu jeszcze? jest pare dobrych rzeczy, wymieniam zle, bo NIKT tego nie mówi. bardzo latwo zarejestrowac auto, ubezpieczenia nieobowiazkowe i tanie. przeglad co 6 miesiecy. w morzu sie nikt nie kapie, poza surferami, zimno, prady. meszki doprowadzaja do obledu.nie ma na nie sposobu. wszedzie mlodociane adolfki. tysiacami. supermarkety, maja ich 3, sa tak zle,ze nie ma co jesc. marzy sie o powrocie do swiata i normalnym jedzeniu. ogólnie marzy sie o normalnym swiecie, caly czas odlicza dni do wyjazdu . w goracych wodach maja amebe co wchodzi do mózgu. no chyba ze sie zaplaci 100 dolarów za wstep, to mówia ze nie ma ameby

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *