Schronisko na Łopienniku – Zapomniane Bieszczady

Jest duża szansa na to, że, Drogi Czytelniku, zdarzyło Ci się odwiedzić Bieszczady – pewnie nawet nieraz. Jest też duża szansa, że zahaczyłeś o Chatkę Puchatka – legendarne już schronisko na Połoninie Wetlińskiej. Dlaczego o nim wspominam? Chatka miała swoją bliźniaczkę, znajdującą się na szczycie Horodek – znaną jako Schronisko na Łopienniku.

Schronisko na Łopienniku – Jak to się zaczęło?

Dlaczego te dwie chatki nazywam „bliźniaczkami”? Otóż zanim oba budynki przekształcono w obiekt turystyczny, były to posterunki obserwacyjno-meldunkowe OPL (Ochrony Przeciwlotniczej). Spełniały więc funkcje wojskowe, patrolowania naszej południowo-wschodniej granicy. Oba postawiono w latach 50-tych, jednak dosyć szybko zmienił się pomysł na patrolowanie obszarów przygranicznych i budynki opuszczono.

W połowie lat 60-tych obiekt na Horodku (wraz ze znajdującą się obok wieżą triangulacyjną) przeszedł we władanie PTTK w Lesku. PTTK przekazało budynek, za symboliczną złotówkę, Radzie Okręgowej Zrzeszenia Studentów Polskich. I właśnie z ramienia tej Rady, w Bieszczady przybył późniejszy pierwszy gospodarz Schroniska na Łopienniku – Witold Cygan.

Schronisko na Łopienniku - 1968 rok
Schronisko na Łopienniku w 1968 roku (źródło: wikipedia.org)

Wiosną 1965 roku rozpoczęło się sprzątanie podniszczonego obiektu i pierwsze remonty. Powstały też słynne (o tym później) 273 schody, które prowadziły ze źródełka do schroniska. I tak już latem 1965 roku budynek był gotowy na przyjęcie pierwszych turystów. Mimo że warunki były iście spartańskie – brakowało prądu i wody – Schronisko na Łopienniku nie narzekało na brak odwiedzających. W sezonie, mimo że w teorii w środku mieściło się około 30 osób, potrafiło tam nocować ich nawet 80!

Na pierwszego chatkowego Sylwestra (1965/66 r.) przybyła nawet ekipa filmowa, czego wynikiem jest ten fenomenalny film, odkopany z czeluści Kroniki Filmowej:

źródło: Repozytorium Polskiej Kroniki Filmowej

Cygan postanowił rozstać się ze schroniskiem po dwóch latach, a na jego miejsce wybrano Leona, miejscowego bieszczadnika. Wtedy chatka nieco zmieniła swój status, ponieważ zamiast turystów, często przebywali w niej znajomi Leona. Dlatego też Leon dosyć szybko został w roli gospodarza zastąpiony – i tak na przełomie lat 1967/68 pieczę nad Schroniskiem na Łopienniku przejął Olgierd Łotoczko.

Olgierd Łotoczko i romantyczne plany

Pan Olgierd to musiała być zdecydowanie nietuzinkowa postać, o której spokojnie można by napisać osobny artykuł. Absolwent Historii Sztuki we Wrocławiu, Wojewódzki Konserwator Zabytków w Zielonej Górze – przede wszystkim jednak ciągnęło go w Bieszczady. I tak, powoli (bo przez posadę Powiatowego Konserwatora Zabytków w Przemyślu), trafił do Schroniska na Łopienniku.

"Stworzył w nim niepowtarzalną atmosferę górskiej koliby, w której wprawdzie nie było ani prądu, ani wody i spało się często na deskach podłogi, ale na wędrowca czekało zawsze miejsce na ławie, ogień na palenisku i wrzątek ze wspólnego kotła."

cytat o Olgierdzie Łotoczce ze strony http://karpaccy.pl/

Łotoczko planował rozbudowę i unowocześnienie schroniska, działał też aktywnie w kwestii odbudowy cerkwi w pobliskiej Łopience. Chciał tam stworzyć studencką wioskę skansenową, stworzoną z łemkowskich i bojkowskich chat uratowanych z pobliskich bieszczadzkich miejscowości.

Schronisko na Łopienniku - Olgierd Łotoczko
Olgierd Łotoczko przed zdewastowaną kapliczką w drodze do Łopienki 1972/73 r. (ze zbiorów Towarzystwa Karpackiego)

I mimo że w 1973 roku opuścił Schronisko na Łopienniku na rzecz pracy w Lesku, to właśnie tutaj, w 1974 roku, odbyło się jego wesele. Jego plany przywracania blasku Bieszczadom pokrzyżowała tragiczna śmierć – podczas swojej pierwszej w życiu zagranicznej wycieczki zginął w rzece w górach Hindukusz.

Sauna na szczycie? Dlaczego nie!

Po Łotoczce Schronisko na Łopienniku przejął w kierownictwo Maciek Pytel. Zgodnie z przekazem ludzi, którzy mieli okazję go poznać – powszechnie lubiany, świetny organizator, ale również turysta, który rozumiał potrzeby osób przybywających do chatki. Dzięki tym cechom udało mu się rozpocząć kolejny remont budynku. Wszystko dzięki pozyskanym funduszom, własnym środkom, ale również umiejętności przyciągania do siebie pasjonatów, dla których takie miejsca mają szczególną wartość.

 

Schronisko na Łopienniku - popielica
Popielica – stała mieszkanka schroniska (1977 r., źródło: http://forum.bieszczady.info.pl/, autor: PawelBo)

I tutaj wróćmy do tematu 273 schodków (które, jak wspomniałem, prowadziły do źródełka znajdującego się około 200 metrów poniżej schroniska, u stóp stromego zbocza). Znaną rozrywką były zawody w przynoszeniu wody ze źródełka na czas – trzeba było jednak uważać, aby w pośpiechu nie ulać jej zbyt dużo (to oznaczało dyskwalifikację). Gospodarz Maciek chciał ze źródełka uczynić prawdziwe spa – wybudować porządną myjnię i obok postawić saunę. Ci, którzy chodzą po górskich chatach, z pewnością zrozumieją, o jak dużych luksusach tutaj mówimy.

I znów na drodze do realizacji ambitnych planów stanął wyjazd gospodarza – Pytlowi zaproponowano wyjazd na daleki wschód Azji. Takich okazji w tamtych czasach zwyczajnie nie można było przegapić. Jako że remont schroniska był już praktycznie zakończony, a do zrobienia przy źródlanej „łazience” niewiele, Gospodarz Maciek nie miał problemu z pozostawieniem chatki w dobrych rękach.

Schroniskowy prysznic
Schroniskowy „prysznic” (źródło: http://forum.bieszczady.info.pl/, autor: PawelBo)

Dlaczego Schronisko na Łopienniku już nie istnieje?

Czym, a raczej kim, były te „dobre ręce”? Otóż to dwie osoby, które w tamtym czasie sporo rezydowały w schronisku. Pierwszą była Halinka – polonistka z Łodzi, która zakochała się w Bieszczadach i postanowiła tam osiąść. Drugą zaś Maciek (nie mylić z Gospodarzem Maćkiem) – pan „złota rączka”, który miał ogromny wkład we wspomnianym remoncie. Pomimo swojej niesamowitej sumienności, posiadał pewną negatywną cechę, która okazała się prawdopodobnie zgubną dla losów Schroniska na Łopienniku. Maćkowi, po wypiciu nawet niewielkiej ilości alkoholu, zwyczajnie wyłączało myślenie.

Niech za przykład posłuży relacja turysty nocującego w chatce, który na własne oczy widział, jak pijany Maciek wrzuca w ognisko buty i gitarę jednego z gości. Powodem miało być to, że jedna z piosenek była grana zbyt często.

Schroniskowy stół
Przy stole wewnątrz schroniska (źródło: http://forum.bieszczady.info.pl/, autor: PawelBo)

Gospodarz Maciek, jeszcze przed wyjazdem do Azji, obiecał drugiemu z Maćków, że udało mu się załatwić dodatkowy etat dla pracownika schroniska. I tak zapewne było, ponieważ sprawa była już na ostatniej prostej. Z tą informacją docieramy do września 1977 roku.

To właśnie wtedy Maciek „złota rączka” zszedł do pobliskiej Cisnej, w której odebrał list do schroniska. Okazało się niestety, że dodatkowy etat nie został przyznany. To oczywiście wywołało w nim niezwykłe rozgoryczenie, które postanowił ukoić w alkoholu. Tak „zaprawiony” wrócił do chatki, zapytał Halinki (robiącej pranie na zewnątrz), czy ktokolwiek jest w środku i zniknął w sieni. Kilkanaście minut później schronisko zaczęło płonąć.

Schronisko na Łopienniku
Tablica przed schroniskiem (źródło: http://forum.bieszczady.info.pl/, autor: PawelBo)

Czasy obecne

Czy tak było w rzeczywistości? Tego zapewne już nigdy się nie dowiemy. Wśród miejscowych krążą jedynie plotki i legendy, a prawda zagrzebana jest gdzieś wśród zgliszcz na szczycie Horodek. Teraz w miejscu, gdzie stało schronisko, wciąż możemy znaleźć resztki fundamentów, piwniczkę oraz pozostałości po wieży. Jako że dotarliśmy tam nocną porą w zimie, udało nam się jedynie namierzyć resztki wieży. Marzy nam się, żeby kiedyś wieża ta została odbudowana – widok z tego miejsca na bieszczadzkie szczyty musi być przepiękny!

Pozostałości wieży
Schronisko na Łopienniku – pozostałości wieży

Jeśli będziesz w okolicy Cisnej, serdecznie zachęcamy Cię do odwiedzenia ruin Schroniska! Najłatwiej trafić tam, idąc czarnym szlakiem z Dołżycy (lub od strony szczytu Łopiennik). Od strony Dołżycy, przy szczycie Horodek, szlak odbija w prawo, my zaś wdrapujemy się w lewo. Dla ułatwienia, załączamy mapkę:

W poszukiwaniu dalszych informacji, zachęcamy do odwiedzenia forum i wątku, poświęconego Schronisku na Łopienniku, TUTAJ. Bardzo dziękujemy również panu Pawłowi, który zgodził się na udostępnienie archiwalnych zdjęć – z pewnością pomagają one w uchwyceniu atmosfery panującej w chatce.

Jeśli artykuł Ci się spodobał, zachęcamy do pozostawienia komentarza – będziemy wiedzieć, że tworzenie takich treści ma sens! Zapraszamy również na nasz profil na Facebooku i Instagramie – staramy się tam na bieżąco umieszczać zdjęcia i relacje z naszych podróży. Kto wie, może znajdziesz tam inspirację na Twoją kolejną wycieczkę?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *